sobota, 19 lipca 2014

Koncertowo dla Arturka

Nie zwalniam tempa jeśli chodzi o organizowanie akcji gdzie zbieramy fundusze na leczenie i rehabilitację Arturka :)
W tym roku odbyły się dwa koncerty z myślą o wsparciu naszego szkraba.

25 stycznia mogliśmy się wspólnie bawić i kwestować podczas Jeleń Rockz Fest 2014


Nasze piękne i pełne poświęcenia wolontariuszki zebrały do puszek w sumie 377,41 zł :) Spisały się na medal- dziękuję dziewczyny :*

Fot. Jarosław Gałecki
(relacja zdjęciowa z koncertu pod linkiem https://www.facebook.com/media/set/?set=a.622901324431821.1073741829.296284537093503&type=1)

Niecały miesiąc później wskoczyliśmy w nieco inne klimaty -szanty :) Zespół Shantażyści zagrali koncert dla Arturka w Jazz Klub Muzeum


Przyznam się, że do tej pory nie mogę wyjść z oszołomienia, pod takim jestem wrażeniem występu Shantażystów, w tym konferansjerki Pana Krzysztofa (jednego z członków zespołu), który tak fantastycznie wspierał naszą akcje. Niesamowite jaką hojnością wykazali się uczestnicy koncertu.



Wspaniały był też pomysł (uczestnika licytacji) z wpisami dla Arturka do notesu, który chwilę wcześniej wylicytował za pokaźną sumę, będzie to niezwykle cenna i wzruszająca pamiątka dla Arturka.
Wolontariuszki wczuły się w klimat koncertu -zresztą sami zobaczcie na ich stroje -dziewczyny jesteście WIELKIE!!

Fot. autorstwa Pana Aleksandra Tury- dziękujemy za wsparcie
Poniżej link do świetnej relacji i zdjęć z koncertu-
http://www.mojejaworzno.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2868&Itemid=1#.UvaFRmLKiSp

Licytacja zakończyła się sukcesem a to dzięki przekazanym dla Arturka rękodziełom przez zaprzyjaźnione i bardzo utalentowane dziewczyny. Były nawet babeczki m.in. z wizerunkiem pirata 
 - Kochane jesteście i jak zawsze można na Was liczyć
Udało się uzbierać 1578,80 bardzo piękny wynik :D

Bardzo gorąco dziękuję wszystkim za dobre serca, zespołom, uczestnikom koncertów za szczodrość, Pani Kierownik Domu Kultury w Jeleniu, właścicielowi Jazz Club Muzeum i przede wszystkim wolontariuszkom.



Zaległości

Tak, tak wiem, że to już cztery miesięce ciszy z mojej strony. Dostaję od Was upomnienia i zapytania czy wszystko w porządku na maila i poprzez fb -dziękuję tym, którzy się zainteresowali :*
Nic złego się nie dzieje, zarówno Arturek jak i Patusia są w świetnej kondycji, dalej mamy natężone zabiegi rehabilitacyjne z powodu zakażenia Pseudomonasem.

Tym razem głównym powodem ciszy z mojej strony była ogromna zmiana z naszym życiu a mianowice remont i przeprowadzka :)



Od początku kwietnia mieszkamy już w nowym domku, w naszej długo oczekiwanej Chatce Puchatka -jak go nazwała od pierwszych dni remontu Patusia.
I rzeczywiście trafiła z nazwą (choć pewnie inne względy miała na myśli) to mieszkanie nadal wydaje się nam jakieś nierealne, baśniowe...
Bardzo chciałabym podziękować wszystkim, którzy pomagali nam przy remoncie i przeprowadce, nie mogłabym sobie wymarzyć piękniejszego dla nas miejsca, ale co najważniejsze bezpiecznego dla moich bliskich.
Jak przeglądałam ostatnio rodzinne filmiki to natrafiłam na bliźniaczo podobne ale świetnie ukazujące jaki ogrom pracy został włożony w remont no i jak się cieszą dzieciaki z nowego pokoju. Chętnych zachęcam do obejrzenia :)





 Dzieci szybciutko zaakceptowały nowy stan rzeczy, choć bardzo się obawiałam ich reakcji.
Na początku organizmy dzieciaków przechodziły coś w rodzaju odtrucia bo od pierwszego dnia na nowym miejscu nie odpuszczały mniejsze lub większe infekcje.
Nasz czas wypełniony jest teraz kończeniem remontu, rozpakowywaniem rzeczy, których część nadal jest w pudłach i workach na strychu. No i nowymi obowiązkami, które są związane z tym, że mieszkamy w domu z ogródkiem. Trzeba regularnie kosić, zadbać o opał (m.in. pociąć drewno). Do tej pory nie udało nam się też w pełni "odgracić" tego miejsca po poprzednim właścicielu. Stan mieszkania pozostawał wiele do życzenia ale i dzięki temu stać nas było na to, żeby pozwolić sobie na kredyt. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że spotkało nas takie szczęście.







czwartek, 20 marca 2014

Jeszcze zimowo...

... a nawet bożonarodzeniowo ;)  
Wiem, wiem żeby tradycji stało się zadość znów jestem sporo do tyłu ale to wszystko przez to, ze tyle się dzieje. Na szczęście dużo dobrego -dużo akcji dla Arturka, dobrych serduszek wkoło np przy segregacji nakrętek ale największa zmiana to remont naszej Chatki Puchatka -tak nasze nowe mieszkanie nazwała Patusia :) - i przyjęło się :D
Mam jeszcze mniej czasu niż kiedykolwiek ale sumienie nie pozwala już dłużej mi zwlekać z podziękowaniami dotyczącymi Jarmarku Bożonarodzeniowego  a więc do dzieła!

Jarmark odbył się 14 grudnia a zebrana kwota to aż 1485 zł a więc dwa razy więcej niż podczas jarmarku wielkanocnego w 2013 roku. W przygotowaniach bardzo pomogła mi kuzynka Agnieszka Trzepałka, nie poradziłabym sobie bez niej, sama nie byłabym w stanie poświęcić tyle czasu żeby należycie przygotować się do tego przedsięwzięcia, ponieważ Arturek miał drugie podejście w walce z Pseudomonasem. Co oznaczało więcej inhalacji więcej drenaży i leków. Dokładnie 16 marca skończyliśmy  kolejny etap leczenia, teraz musimy odczekać 8 dni i ponowimy wymazy, niestety nie jestem pozytywnie nastawiona. Mam wrażenie, że zwalczanie Pseudomonasa w zagrzybionym mieszkaniu jest jak syzyfowa praca a przeprowadzka dopiero za dwa tygodnie :(
Ale odbiegłam od tematu ...wróćmy do Jarmarku Bożonarodzeniowego
Bardzo dziękuję wszystkim dzielnym wolontariuszom za zapał, chęci, uśmiech i wspaniałą pracę  jesteście cudowni. 
Nie odnieślibyśmy sukcesu bez wsparcia rękodzielników, naszych dobrych duszyczek, które przekazały dla Arturka swoje prace  bardzo Wam dziękuję 
Chciałabym podkreślić, że w poniższej galerii nie znalazły się zdjęcia prac, które trafiły do nas w piątek i nawet w sobotę podczas trwania Jarmarku  w ostatniej chwili obdarowali nas: Ewelina KasprzykBarbara Wójcik-WiktorowiczKinga Jędrzejek , Dominika Żugaj i 
Anna Dębska ogromnie dziękuję, że możemy na Was liczyć 
No i na końcu- choć nie najmniejsze podziękowania dla wszystkich, którzy odwiedzili Arturkowe stoisko.

Często zdarzało się tak, że oprócz rękodzieł w przesyłkach znajdowałam listy od Was, bardzo ciepłe pełne zrozumienia, wsparcia ale przede wszystkim dające mnóstwo energii, przepraszam nie byłam w stanie wszystkim odpisać ale mam nadzieję, że dotarły do Was Arturkowe Podziękowania ;)
aha Patusia również miała swoje pięć minut otzymała od Pani Ani Dębskiej przepiękny notesik 

A teraz czas na przedstawienie przepięknych rękodzieł, które zdobiły Arturkowe stoisko :)

Agnieszka Kazienko
Katowice

i

Agnieszka Pałka
Jaworzno


Agnieszka Wojtkowiak 
Bydgoszcz

Anita Glińska
Częstochowa

Anna Filip 
Jerzmanowice 

Anna Leśniak
Jaworzno

Anna Nawrocka 
Babiak

Beata Osior
Niedrzwica Duża

Bożena Torowska
Gdańsk

Danuta Angulska 
Ełk

Edyta Kocięcka-Wojtkowska 
Marki Wyszków

Ewa Bera 
Częstochowa 

Ewa Holewa 
Kraków

Ewa Woźny 
Jarosław

Ewelina Godlewska 
Poznań

Ewelina Tacakiewicz 
Jaworzno

i

i :)
Gosia Sitnik-Strugaru
Jaworzno

 Izabela Bujalska-Grygorcewicz 
Osielsko 

Janusz Butewicz 
OTWARTY SEZAM
Zawidów

Jolanta Radomska 
Poznań 

Karolina Kramarczyk 
Jaworzno

Katarzyna Suszek
Jaworzno

Kinga Krawczyk 
Wygiełzów

Maria Kornaś

Mirosława Kornas 
Orzesze

Oliwia Woźniak 
Stara Błotnica

Żaneta Mrówczyńska
Publiczna Szkoła Podstawowa w Żukowie Dolice 

Tatiana Juda 
Cork Irlandia

M. Zganiacz
A. Kruk
J. Eysymohtt
Warszawskie Koło Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym ŚRODOWISKOWY DOM SAMOPOMOCY Warszawa

Weronika Gos 
Jaworzno


Dziękuję i nie zapominajcie o nas w przyszłości :*


środa, 29 stycznia 2014

"Równo z wiatrem żeśmy wirowali" :)

Po dość długiej nieobecności znów jesteśmy  :)
Jestem Wam winna wytłumaczenie tego "zniknięcia"- otóż potrzebowałam trochę czasu na odpoczynek, na nabranie dystansu, poświęcenie sie w całości dla rodziny a także skupienie na jednym z najważnieszych wydarzeń w moim życiu, a mianowicie staranie się o nowe, a co najważniejsze bezpieczne dla nas miejsce.
Mam nadzieję, że zrozumiecie moją decyzję i nie macie mi tego za złe.
Przez te parę miesięcy "odpoczywałam" również od portali społecznościowych, było mi trudniej kontynuować  niektóre projekty typu zbiórka i segregacja nakrętek czy uczestnictwo w Jarmarku Bożonarodzeniowym ale z całą stanowczością i przekonaniem każdemu polecam takie "wakacje" :)
Jakie refleksje... odżyłam to na pewno :) myślę, że Patusia stała się duuuużo grzeczniejsza i bardziej się zżyłyśmy, Te ostatnie miesiące to również zwięszkona ilość czynności przy Arturku z powodu zakażenia Pseudomonasem- więcej inhalacji, więcej leków, więc to też w dużej mierze wiązało się z moją decyzją.

A co się wydarzyło w tym okresie:
Byliśmy z razem z Tomkiem na wyładzie Doroty Zawadzkiej czyli sławnej super niani. Przyznam się, że choć bardzo lubiłam oglądać program Pani Doroty to byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej konferencji. Myślałam, że to osoba bardzo zadufana w sobie, która poskradała wszystkie rozumy i jakże się myliłam :P Poprowadziła rewelacyjny wykład, chłonęło się każdą wypowiedź, było to przeprowadzone w sposób humorystyczny ale również przekaz był stanowczy. Pani Dorota ma niezwykły dar przedstawiania tzw. "scenek z życia wziętych". Oprócz pamiątkowego zdjęcia i książki z autografem opuściłam salę z wielkim postanowieniem bycia lepszą mamą :P Było to dla mnie wielkie przeżycie :)


Jeśli usłyszycie, ze w pobliżu Waszego miasta jest organizowane podobne przedsięwzięcie to zachęcam w całego serca, można się naładować mega pozytywną energią :)

We wrześniu Arturek miał okazję pierwszy raz w swoim życiu bawić się na Weselu. Oczywiście jego uczestnictwo trzeba było logistycznie przemyśleć. Chłopaki najpierw odwieźli mnie i Patusię do Kościoła, niestety sami nie mogli uczestniczyć w Ślubie, ponieważ trzeba było zrobić Arturkowi w tym czasie drenaż i inhalacje. Następnie krótka drzemka, zażycie leków i dołączyli do nas na Weselu. Zabrali całe szczęście ze sobą kreon bez którego Arturek nie mógłby spróbować weselnych pyszności :D 
To był  niezapomniany widok, kiedy Artur wkroczył na salę z czerwoną różą i wręczył ją Pannie Młodej - myślałam, że się rozpłynę takie to było ujmujące :) 

Z tatą jest zawsze świetna zabawa :)


Mistrz drugiego planu :)


Szaleństwo :D


Walka o krawat :)




Buziak od pra dziadka ;)



Mama też się super wybawiła :)


Chciałabym Wam jeszcze wspomnieć o tym, że na Weselu była obecna również moja pra babcia a dla Arturka i Patusi pra pra babcia :D i o ile dobrze pamiętam została gdzieś do 2-3 w nocy :) jest niesamowita, pełen podziw dla niej naprawdę.


Pochwalę się Wam jeszcze artykułem jaki napisano o praMarysi w zeszłym roku co prawda ale i w tym babacia wybiera się na bal karnawałowy i już nie mogę się doczekać imprezy urodzinowej z okazji ukończenia przez nią 103 lat :D
Wspomniana w artykule prawnuczka to ja ^^